Szlezwig-Holsztyn


Reinbek, powiat Stormarn

: Wspólny kamień upamiętniający ofiary wojny

Treść napisu kamieniu (tłumaczenie z języka niemieckiego):

TU SPOCZYWA 36 POLSKICH I ROSYJSKICH JEŃCÓW WOJENNYCH I CYWILI 1940-1948

Miejscowość położona przy wschodniej granicy Hamburga. Na miejscowym cmentarzu przy Klosterbergenstrasse 28 znajduje się kwatera ofiar wojny z 50 grobami. Miejsce spoczynku 39 Polek i Polaków. 10 obywateli Ukrainy i jednego Belga. Wśród pochowanych pięcioro dzieci i dwoje niemowląt. Daty śmierci od 1940 do 1950 roku.

Pochowani zostali tutaj przeważnie robotnicy przymusowi z niedaleko od Reinbek położonego obozu pracy w Glinde Wiesenfeld, zatrudnieni w fabryce wałów korbowych wykonywanych dla potrzeb zbrojeniowych. Też groby jeńców wojennych komanda pracy z obozu jenieckiego Stalag X A Schlezwig. Miejsce spoczynku Polaków zmarłych w obozie ewakuacyjnym, istniejącym od zakończenia wojny do 1950 roku w Reinbek i Glinde Wiesenfeld.

Kwatera w dzisiejszej postaci została założona w 1967 roku. Wtedy też przeniesiono w to miejsce 14 innych grobów rozrzuconych po całym cmentarzu. Kilka grobów uważa się za zaginione, prawdopodobnie zostały zlikwidowane na skutek złej interpretacji przepisów o grobach wojennych. Groby znajduję sie pod opieką miejscowej gminy kościelnej. Od 1987 roku Inicjatywa Pokojowa w Reinbek (Friedensinitiative) organizuje corocznie uroczyste składanie wieńców w dniu pamięci ofiar wojen (Volkstrauertag).

Lista imienna

Numeracja odpowiada umiejscowieniu grobu na szkicu kwatery. Zachowana orginalna pisownia nazwisk i imion z listy otrzymanej z zarządu cmentarza.

Lista. (…..)

: Szkic cmentarza i kwatery

Po lewej stronie orientacyjny szkic cmentarza

K – Kaplica cmentarna, P – Parking, Zielony prostokąt – kwatera wojenna

Po prawej orientacyjny szkic kwatery, numeracja przed nazwiskami na liście pochowanych odpowiada położeniu grobu w kwaterze.

Poza Władysławem Jasikiem pozostali Polacy zmarli po zakończeniu działań wojennych, zamieszkali na terenie byłego obozu pracy Wiesenfeld przekształconego w obóz pobytowo- ewakuacyjny dla Displaced Persons (Dps.). Od powstania obozu w 1941 roku do zakończenia wojny przebywało w nim przeciętnie 2700 osób, z tego 15% obywatele polscy. Gdzie grzebano zmarłych przed 8 maja 1945 roku? Gdzie pochowano dwóch polaków skazanych na karę śmierci i powieszonych w obozie Wiesenfeld, o których mówił w swoim zeznaniu były robotnik przymusowy Stanisław Włodarczyk, opisując złe warunki pobytu w obozie i pracy w fabryce wałów korbowych, należącej do koncernu Kruppa?


Tekst maszynopisu zeznania przed wojskową angielską komisją do badania zbrodni wojennych (War Crimes Investigation Unit) w Lubece z dnia 18.09.1946 roku.

Zachowana orginalna pisownia. Podkreślenia, pismo dużymi literami pochodzą od spisującego zeznanie.

DEPOSITION of Production No WLODARCZYK Stanislaw

Deposition on oath of WLODARCZYK Stanislaw, male, of, Lodz, ul Chrobrego 8, sworn before me S/Sgt, Blak Watch, War Crimes Investigation Unit at Lubeck Siems, Camp, „Niespodzianka“, on 18th of September. 1946.

Ja jestem WLODARCZYK Stanislaw urodzony w BUGURII, PILSKA ? 7.7.2916 roku zawodu pomocnik ciesielski zonaty przynaleznosci polskiej. W listopadzie 1941 roku zostalem deportowany z miasta LODZI na roboty przymusowe do NIEMIEC. Pracowalem w fabryce motorow jako robotnik, w zakladach KRUPPA w „GLINDE“. Razem zemna pracowalo 7 tysiecy robotnikow roznych narodowosci ktorzy byli zakwaterowani czesciowo w BRÈRGEDORF czesciowo w okolicy, W lecie 1943 roku zostal wybudowany specjalny oboz dla robotnikow KRUPPA, ktory znajdowal sie w WIZENFELD. Od tego czsu wszyscy robotnicy mieszkali razem w obozie WIZENFELD. Oboz WIZENFELD skladal sie z okolo 30 barakow, zaopatronych kazdy w pietrowych lozek. Na kazdym pietrze lozka spal jeden robotnik i mial do dyspozycji dwa koce. W porze zimowej na skutek nie dostatecznego opalania barakow, robotnicy spali po dwoch na jednym pietrze lozka. a zeby otrzymac wyzsza temperature. Kazdy barak byl podzielony na 12 pokoi i w kazdym stalo okolo 8 lozek. W kazdym pokoju stal piec ceglany. ktory byl zadko opalany ze wzgledu na mala ilosc opalu (4 brykiety dziennie), przydzielonego przez wladze niemieckie. Na sniadanie dostawalismy pol litra czarnej kawy bez cukru, na obiad distawalismy ¾ litra zupy z brukwi lub burakow, na kolacje pol litra kawy czarnej bez cukru. Przydzial chleba odbywal sie co trzeci dzien, przyczym normalna porcja chleba wynosila 350 granow, a porcja chleba dla ciezko pracujacych, do ktorych i ja sie zaliczalem, wynosila 500 gramow. Przy wdzielaniu chleba otrzymywalismy rowniez 100 gramow margaryny i 100 gramow kilbasy. Pol roku przed koncem wojny sytuacja zywnosciowa znacznie sie pogorszyla i przydzaly zywnosciowe staly sie bardzo nie regolarne. Wypadki zemdlenia z glodu staly sie bardzo czeste i na skutek ogolnego wycienczenia rozne choroby zaczely sie szezyc w obozie.

Odziez. Robotnicy w obozie nosili swoje wlasne ubrania, oraz swoja wlasna bielizne przywieziona z domu. Ci z nich, ktorzy bielizny ze soba nie przywiezli. chodzili bez bielizny jedyne co zesmy w obozie otrzymali to byly kombinezony robocze wydawane raz na rok oraz drewniane sandaly nie zaleznie od pory roku i rodzaju pracy, zarowno jak za kombinezony i sandaly musieli placic wedlug ustalonych stawek, ja zaplacilem za kombinezon 12 Rm. pracujac na akord zarabialem przecietnie 120Rm. netto, chcialbym zaznaczyc ze z otrzymanego wynagrodzenia musielismy placic za jedzenie i mieszkanie co w sumie wynosilo okolo 45 Rm. miesiecznie.

Higiena. Kazdy barak mial oddzielna umywalnie zaopatrzona w krany z biezaca woda, w obozie znajowaly sie rowniez skanalizowane ustepy w ilisci calkowicie wystarczajacej. Na cele higieny osobistej oraz do prania otrzymywalismy co tydzien kawalek mydla, ktory jedmakze do celow nie wystarczal, tym bardziej, ze mydlo bylo bardzo zlej jakosci. Zdarzaly sie wypadki zawszenia i akcja odwszania niezdolna tej plagi usunac. Na barakach cierpielismy bardzo z powodu duzej ilisci pluskiew, ktore nie pozwalaly wykorzystac wypoczynku nocnego. Poniewaz ja zatrudniony bylem przy brudnej robocie w fabryce, moglem korzystac z lazni wedlug mego uznania. Co do polozenia innych robotnikow w tym wzgledzie nie moge udzielic dokladnych informacji, ale mam wrazenie, ze oni rwoniez mogli korzystac z lazni.

Opieka lekarska. Jeden z barakow w obozie przeznaczony byl na izbe chorych, jaki warunki na izbie chorych panowaly niewiem, poniewaz nigdy na izbie chorych nie bylem. Wiem, ze zasada w obozie bylo iz na izbe chorych kierowano tylko tych robotnikow, ktorzy na skutek obrazen zewnetrznych przejsciowo byli nie zdolni do pracy. Choroby wewnetrzne, nawet polaczone z wysoka temperatura, nie byly uznawane za podstawe wystarczajaca do zwolnienia z pracy i przydzielenie na izbe chorych. Ja sam kilka krotnie musialem kontynuowac moja prace aczkolwiek na wskutek dolegliwosci zoladkowych mialem 39 stopni goraczki, i zameldowalem sie do lekarza obozowego na przydzielenie na izbe chorych. W obozie, w ktorym ja poprzednio wspominalem mieszkalo 7 tysiecy robotnikow, znajdowal sie tylko jeden lekarz, niemiec, ktorego nazwiska dokladnie nie pamietam. Byl to oficer gestapo i zdaje mi sie, ze nazywal sie SCHMIDT, albo tez nosil podobne nazwisko podobnemu brzmieniu. Oprocz lekarza na obozie pracowaly 3 sanitariuszki i dwoch sanitariuszy, wszyscy narodowosci nie niemieckiej. Kuchni dietetycznej dla robotnikow chorych nie bylo. jakie jedzenie otrzymywali robotnicy przydzieleni na izbe chorych niewiem.

Porzadek dzienny. Praca w obozie odbywala sie na dwie lub trzy zmiany, ja pracowalem na trzy zmiany. Gdy pracowalem na zmianie dziennej budzony bylem do pracy o 6 rano nie zaleznie od pory roku, a o godz. 7.10 obowiazany bylem rozpoczac prace w fabryce, pracowalem do godziny 15.10 poczem wracalem zpowrotem do obozu. od tej chwili do nastepnego dnia rano bylem wolny, jednakze nie mialem prawa opuszczania obozu, o godzinie 21.00 wieczorem odbywal sie apel wieczorny celem sprawdzenia obecnosci. Gdy pracowalem na zmianie nocnej, rozpoczynalem prace o godzinie 23.10, a konczylem o godzinie 7.10 . Oprocz tego pracowalem na zmianie po poludniowej, rozoczynajac o godzinie 15.10 a konczac o godzinie 23.10.

Kary i dyscyplina w obozie. Oboz WIZENFELD otoczony byl drutem kolczastym i pilnowany przez specjalna obozowa sluzbe wartownicza uzbrojona w karabiny, w porze nocnej warta byla obostrzona i dookola obozu krazyly dodatkowo patroli. W czasie przechodzenia z obozu do fabryki robotnicy nie byli pilnowani z wyjatkiem robotnikow rosyjskich ktorzy musieli zglaszac sie na zbiurce i w zwartych szeregach byli odprowadzani na miejsca pracy. Mojem zdaniem, oboz byl pilnie strzezony ze wzgledu na obecnosc wiezniow rosyjskich oraz jencow wojennych rosyjskich, gdyz obie te kategorie robotnikow byly znacznie gorzej traktowani od pozostalych, jezeli chodzi o robotnikow nie rosyjskich to oboz kolczasty oraz warta miala na celu tylko zapobiezenie ewentualnemu przenoszeniu jedzenia do obozu, ktore moglo byc skupowane przez robotnikow na wolnym rynku. Chcialbym zaznaczyc, te jency wojenni rosyjscy byli zatrudnieni w rejonie fabryki przy wykopywaniu pni w lesie. Zalekkie przewinienie w obozie jak na przyklad nie noszenie oznaki wskazujacej narodowosc robotnika, stosowano kare pieniezna w granicach 20-50 Rm. Za ciezsze przewinienie do ktorych zaliczano posiadanie kartek na chleb, nie udolnosc przy pracy usilowanie ucieczki, kradziez i.t.p. stosowano kare wysylania do obozu koncentracyjnego.

Opieka nad robotnikiem. W obozie nie bylo zadnej kantyny. W poczatkowym okresie przysylania paczek zywnosciowych z zewnatrz dla robotikow bylo dozwolone i paczki te robotnicy otrzymywali. Jednakse w koncowym okresie przesylane paczki byly zabierane przez wladze niemieckie w obozie, przypuszczam, ze postepowanie to bylo samowola wladz niemieckich na terenie obozu. Robotnicy mieli prawo wysylania i otrzymywania listow w bez ograniczenia, jednakze listy te byly cenzurowane.

Znecanie sie nad robotnikami i egzekucje. Traktowanie wiezniow w obozie bylo rozmaite, w zaleznosci od narodowosci robotnika. Najlepiej byli traktowani holendrzy, ktorzy nawet otrzymywali jedzenie z oddzielnej kuchni. Najgorzej traktowani byli rosjanie, ktorzy caly czas przymierali glodem, byli oni calkowicie od izolowani od reszty robotnikow i specjalnie dozorowani. Przypominam sobie wypadek, ze w 1944 roku przyjechala grupa 120 rosjan, ktorzy byli jencami wojennymi. Nie otrzymali prawie wcale jedzenia, a kiedy z wycieczenia niemogli podolac pracy i padali na ziemie, byli dobijani kolbami wartownikow. W ten sposob w ciagu pol roku z calej grupy 120 jencow pozostalo przy zyciu tylko szesciu. Bicie robotnikow bylo zjawiskiem codziennym i zalezalo calkowicie od uznania dozorujacych nas przy pracy niemcow, gdy majster uwazal, ze robotnik pracuje nie wystarczajaco szybko, przynaglal go do pracy biciem, a gdy to nie pomagalo, meldowal o tym gestapo, ktore zabieralo winnego na wartownie i znecano sie nad nim ze specjalna okrotniscia.

Podpis czytelny Włodarczyk Stanisław


I dalej strona opatrzona odręcznie napisanym numerem 29

W czasie mojego pobytu w obozie WIZENFELD przypomnam sobie jeden wypadek egzekucji przez powieszenie, kiedy to mialo miejsce dokladnie nie pamietam. Dwaj polacy zostali przywiezieni z zewnatrz obozu i wszyscy robotnicy polscy i rosyjscy zostali zaprowadzeni na sale jadalna, gdzie odbyla sie tak zw. rozprawa sadowa. Juz idac na rozprawe sadowa widzialem przygotowana szubienice. Na lawie oskarzonych byli dwaj polacy i cztery rosjanie. Trybunal sadowy skladal sie z czlonkow gestapo, oficerow w liczbie pieciu, ktorzy specjalnie na ta rozprawe przyjechali z zewnatrz obozu, aczkolwiek na terenie obozu znajdowal sie wydzial bezpieczenstwa kierowany rowniz przez gestapo. Nazwisk czlonkow sadu, ani oskarzonych nieznam. Rozprawa odbyla sie w jezyku niemieckim za posrednictwem tlumaczy, przyczym pamietam, ze obowiazki tlumacza polsko-niemieckiego pelnil niemiec, ktorego znajomosc jezyka polskiego byla slaba, takze bez znajomosci jezyka niemieckiego byloby trudno sledzic przebieg rozprawy. Tlumacz ten pelnil funkcje wachmana w obozie i odprowadzal normalnie robotnikow rosyjskich do pracy. Z wladz obozowych na rozprawie obecni byli, komendant obozu POMELLER lagerfürer ANDREAS KRUSE przywodca gestapo GOTTSCHALK, lekarz obozowy SCHMIDT i inni. Oskarzeni nie mieli zadnych obroncow. Byli oni oskarzeni o kradziez jajek. Czy przyznali sie do winy niewiem, postepowanie dowodowe nie bylo przeprowadzone i zadnych swidkow nie badano. Rozprawa trwala od godziny 9.30 do 10.00 i polegala na odczytaniu dokumentow, poczym zostal odczytany wyrok na podstawie ktorego dwaj polacy zostali skazani na kare smierci przez powieszenie, a rosjanie na kare przymusowego zamkniecia w obozie koncentracyjnym. Wszyscy robotnicy obecni na sali zostali wyprowadzeni na plac egzekucji, gdzie wyrok smierci zostal natychmiast wykonyny. Dwoch ofizerow gestapo, ktorzy poprzednio pelnili funkcje czlonkow sadu zawiesilo skazanym polakom petle na szyje, a czterech skazanych rosjan ciagnelo sznury do gory. W czasie egzekucji byli obecni: Komendant obozu POMELLER, lagefürer ANDREAS KRUSE, przywodca miejscowego gestapo GOTTSCHALK, lekarz obozu doktor SCHMIDT oraz czlonkowie strazy porzadkowej obozu. W czasie egzekucji nie bylo zadnego duchownego. Po egzekucji ciala powieszonych zostaly w pozycji wiszacej, a mysmy zostali odprowadzeni na baraki.

Podpis odręczny

Włodarczyk Stanisław

—–hy the Depone-t WLODARCZYK Stanislaw voluntarily at Camp ”Niespodzianka“, in Lübeck-Siems on 18th, September, 1946, before me S/Sgt. M. Rawson, detailed by C.-in-C. British Army of the Rhine.

Podpis odręczny

M. Rawson

Investigating Officer



Informacje zebrane w sierpiniu 1999 roku


Szlezwig-Holsztyn | do góry