Dolna Saksonia | Obozy karne

Salzgitter Hallendorf - Dolna Saksonia - Niedersachsen

Cmentarz ofiar II wojny światowej "Westerholz"





Tablica informująca, że na tym kawałku polany leśnej znajduje się cmentarz wojenny

Tekst na płycie:

„AUF DIESEM FRIEDHOF RUHEN 857 OPFER DES KRIEGES UND GEWALTHERRSCHAFT 1939 – 1945”
„Na tym cmentarzu spoczywa 857 ofiar wojny i despotyzmu 1939 – 1945”

Cmentarz wojenny „Westerholz” znajduje się przy ulicy Papenstieg w jednej z dzielnic Salzgitter o nazwie Hallendorf. Dojazd jest oznakowany drogowskazami z napisem Kriegsgräberstätte.

Obok kilkuset zmarłych i pomordowanych z 11 krajów podbitej Europy pochowanych zostało 265 Polek i Polaków ofiar specjalnego obozu wychowawczego nr. 21, (Gestapo Sonderlager XXI) od 1941 pod nazwą Arbeitserziehungslager nr. 21.

Sonderlager XXI Watenstedt. Gestaposonderlager 21. Straflager 21. Arbeitserziehungslager 21

Obóz Specjalny nr. 21, od maja 1941 przemianowany na Obóz Wychowawczy nr. 21, Nazywany również Obóz Specjalny XXI Watenstedt, Obóz Karny nr. 21, Obóz Specjalny Gestapo Brunszwik.

Najstraszniejszym obozem pracy na terenie Salzgitter i okolicy („Hermann-Göring-Werke”) służącym do zdławienia wszelkiego oporu, w kilkuset przypadkach poprzez morderstwa na więźniach, był Obóz Specjalny nr. 21. Powstanie obozu związane było z coraz większym napływem polskich robotników przymusowych i ich postawy wobec dyskryminujących i ograniczających wszelkie prawa przepisów z marca 1940 roku tzn. „Polenerlass” w świetle których Polacy mieli tylko prawo do niewolniczej pracy, w tym wypadku na rzecz przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy.

: Polenerlass

Problem pasywnego oporu, bojkotowania niemieckich zarządzeń przez polskich robotników przymusowych, wystąpił już z przybyciem pierwszych transportów polskich jeńców wojennych i cywili pod koniec 1939 i na początku 1940 roku. Aby zdusić bunt w zarodku, Göring zażądał aby w stosunku do niewypełniających obowiązku przymusowej pracy polaków zastosować jeszcze ostrzejsze sankcje policyjne. Kierownictwo „Hermann-Göring-Werke” już wiosną 1940 roku praktycznie wcieliło „sugestie” Göringa udostępniając Gestapo teren z barakami gdzie powstał obóz karny, dla unikających pracy lub mało wydajnych Polaków. Od samego początku obóz służył Gestapo również do przetrzymywania i „usuwania” politycznych przeciwników hitlerowskiego reżimu. Obóz specjalny Hallendorf w pierwszej fazie swego istnienia był „wynalazkiem” o zasięgu regionalnym. Nie istniały jeszcze mu podobne na terenie Rzeszy, poza obozami wychowawczymi dla niepełnoletnich, jak np. w Moringen na terenie Dolnej Saksoni.

Kilka tygodni po powstaniu obozu w Hallendorf, wysoki rangą przedstawiciel SS i Policji regionu zachód (SS und Polizeiführer West) udał się z misją informacyjną do komisarza Rzeszy w Münster, w celu przedstawienia i rozpropagowania doświadczeń zakładów im. Hermanna Göringa w zwalczaniu, a raczej karaniu pasywnego oporu polskich robotników przymusowych. Na spotkanie to przybyli liczni przedstawiciele urzędów Rzeszy i wielkich koncernów przemysłowych z zachodniego regionu Rzeszy. Wynikiem tego spotkania były powstałe w niedalekiej przyszłości podobne obozy karne przy koncernach zbrojeniowych jak Krupp, gdzie strażnicy zostali uzbrojeni w giętkie stalowe pejcze, Siemens, Hoch-Tief-AG i wiele innych. Dla przykładu bardziej znane obozy karne w zachodniej części Rzeszy znajdowały się w Recklinghausen-Schützenhof, lotnisko Essen-Bettelheim czy w Ohrbeck pod Osnabrückiem W połowie 1940 roku kierownictwo SS wysłało do wszystkich urzędów krajowych (landowych) pismo z zapytaniem o ilość obozów karnych i zebrane doświadczenia na tym polu działania.



Zdjęcie po lewej: Pismo władz SS okręgu XI (Wehrkreis) datowane 7 czerwiec 1940 do Rządu okręgu Brunszwik (Regierungsbezirk) z zapytaniem o doświadczenia z obozów karnych dla bojkotujących pracę Polaków.
Po prawej: Odpowiedź szefa policji z Brunszwiku na pismo SS w sprawie obozów karnych dla polskich robotników przymusowych.

Część urzędów z terenów mniej uprzemysłowionych w odpowiedzi stwierdziła że tego typu obozy lub specjalne miejsca pracy nie są przewidziane na ich terenie, Polacy karani są np. skracaniem wypłacanych zarobków (które i tak wystarczały tylko na podstawowe potrzeby jak zakup środków higieny osobistej) lub karą dodatkowej pracy na rzecz gminy czy miasta. Natomiast z całkowitym poparciem tworzenia takich obozów wystąpili szefowie Policji w Brunszwiku i Wolfenbüttel na których terenie istniał wielki kompleks przemysłowy i formalnie zaczynał już funkcjonować Obóz Specjalny Hallendorf nr. 21. Powoływano się na odstraszające działanie takich obozów i korzyści, karą była ciężka ponad siły normalnego człowieka praca w tym wypadku w zakładach zbrojeniowych. 28 maja 1941 roku, gdy już karne obozy pracy istniały przy kilku koncernach i prezydiach Policji, Himmler rozporządzeniem wciela je w system represji i zbrodni SS nazywając je „Arbeitserziehungslager” - Obóz Wychowawczy. Sankcjonuje metody już stosowane (szczególnie ciężka praca), rozszerza zakres karania takim obozem na robotników przymusowych i jeńców wojennych innych narodowości a także na „opornych” wobec koncernów i III Rzeszy robotników niemieckich. Zarządzenie przewidywało karę 56 dni obozu w którym to czasie skazany (jeżeli przeżył) miał być wychowany i dobrowolnie odzyskać chęć do wydajnej pracy.

Fragment z zarządzenia Reichsführera SS Himmlera:

„Die Arbeitserziehungslager sind ausschließlich zur Aufnahme von Arbeitsverweigerern und arbeitsunlustigen Elementen…bestimmt.., um anderen durch sie abschreckendes und warnendes Beispiel zu geben“.

„Obozy wychowawcze mają przyjmować niechętne i unikające pracę elementy, aby innym być ostrzegawczym i odstraszającym przykładem.”

Na podstawie dyskryminujących Polaków przepisów tzn. Polenerlass (Die Polen-Juden-Strafrechtsverordnung RGBI I) z marca 1940 roku, każdy pracodawca, strażnik czy „normalny” obywatel Rzeszy miał prawo zaskarżyć lub po prostu donieść na Polaków i innych robotników przymusowych (donoszono też na swoich rodaków). Konsekwencją oskarżenia były kary dodatkowej pracy, aresztu, więzienia a bardzo często kilkuletnia kara i wysyłka do obozu koncentracyjnego, z którego mało kto wracał. Dla koncernu „Hermann-Göring-Werke” kary aresztu czy więzienia, co za tym idzie oddanie siły roboczej w ręce Gestapo, oznaczało utratę pracownika na pewien określony czas lub w wypadku kary obozu koncentracyjnego, przeważnie na zawsze. Wprawdzie ogromne zasoby ludzkie z całej podbitej Europy, zgromadzone w obozach pracy i koncentracyjnych, potrafiły dostarczyć żądanej ilości robotników, niemniej związane było to z pewnymi działaniami administracyjnymi, transportem, ponownym przeszkoleniu na stanowisku pracy. Pomimo praktycznie darmowej siły roboczej administracja SS i kontrolowany przez nich koncern zbrojeniowy nie chciał utracić ani jednej godziny niewolniczej pracy Polaków. Poza ogólnymi przepisami Polenerlass, SS Brunszwik ustanawia osobne przepisy dla Okręgu XI, w którym znajdowały się huta i zakłady Salzgitter. Obóz wychowawczy był idealnym rozwiązaniem dla ciągnących zyski z pracy niewolniczej SS i przede wszystkim kierownictwa koncernu. Wytyczne Himmlera określające cele wychowawcze brzmiały:

„Arbeitsvertragsbrüchige und arbeitsscheue Elemente zur Arbeitsdisziplin zu erziehen und nach Erreichung des Erziehungszweckes dem alten Arbeitsplatz wieder zuzuführen”

„Nie przestrzegające umowy pracy i unikające pracy elementy wychować i nauczyć dyscypliny, a po osiągnięciu celu wychowawczego przywrócić ponownie na stare stanowiska.”

Przedstawiciele przemysłu, a zwłaszcza przemysłu zbrojeniowego skarżyli się u Himmlera na podległe mu SS, że zamiast zwracać schwytanych w czasie próby ucieczki czy zmieniających bez zezwolenia miejsce pracy fachowców odsyłano bez porozumienia z nimi bezpośrednio do obozów koncentracyjnych lub przetrzymywano w aresztach i więzieniach. Po to m. in. utworzono obozy wychowawcze ze specjalnymi, wyjątkowo ciężkimi miejscami pracy. Skargi i zażalenia znalazły poparcie w rządzie Rzeszy, w osobach ministra uzbrojenia Franza von Speera i generała Marszałka Erharda Milcha. To właśnie ci przedstawiciele rządu „ukuli” hasło programowe dla powstających przy koncernach przemysłowych i istniejących już obozów wychowawczych:

„Durch Prügel die Leistung zu vergrößern”

„Biciem zwiększyć wydajność pracy”

Najczęściej powodem otrzymania kary obozu wychowawczego było bojkotowanie pracy, niewystarczająca wydajność, zła jakość spowodowana często brakami materiału. Uznawano to za próbę sabotażu, za udowodniony sabotaż (często i bez udowadniania) groziła kara śmierci, w najlepszym wypadku obóz koncentracyjny. Dobrym powodem dla pracodawców, miejscowego policjanta, partyjnego funkcjonariusza a nawet lekarzy było tzw. „bumelanctwo”. Wystarczyło że robotnik przymusowy kilkakrotnie zgłaszał się do lekarza który stwierdził że pacjent nie jest wystarczająco chory. Brak naszywki z literę P, posiadanie radia i słuchanie zakazanych stacji, opowiadanie lub tylko słuchanie dowcipów wymierzonych w III Rzeszę lub jej przedstawicieli. Ostro i brutalnie pobytem w obozie wychowawczym karane były kontakty z Niemcami. W tym wypadku zaostrzone przepisy działały w obie strony. Niemcy trafiali do obozu za przychylność w stosunku do robotników przymusowych czy jeńców wojennych. Kilka niemieckich kobiet pracujących przy produkcji granatów trafiło na kilka tygodni do obozu za podzielenie się przyniesionym do pracy śniadaniem, z więźniami filii obozu koncentracyjnego Neuengamme - KZ Drütte. Każdy powód wystarczał aby być bitym, poniżanym a w kilkuset przypadkach stracić życie w obozie wychowawczym nr. 21. Zły humor kierownika danego odcinka produkcji czy donos pracującego obok Niemca. Lista zakazów dla polskich robotników przymusowych była długa, Gestapo było na miejscu.



Plan obozu wychowawczego nr. 21 w Salzgitter – Hallendorf. Po prawej:Plan obozu specjalnego nr. 21 Hallendorf po rozbudowaniu go w 1942 roku o oddział kobiecy, zaznaczone kolorem żółtym

  • Kolor żółty - baraki więzienne
  • Kolor zielony - areszt wewnętrzny i pomieszczenia dla oddziału wartowniczego SS
  • Kolor czerwony - urządzenia sanitarne dla więźniów
  • Kolor pomarańczowy - Budynki administracyjne obozu, biura i magazyny

Obóz specjalny nr. 21 powstał w pierwszym założeniu jako obóz męski. Zarządzany przez administrację cywilną która była odpowiedzialna za sprawne funkcjonowanie obozu, zaopatrywała więźniów w ubrania robocze, odpowiadała za wyżywienie, terminy przyjęcia i zwolnienia z obozu, transport powrotny na poprzednie miejsce pracy. Pierwszym komendantem był SS-Untersturmführer Fritz Lattmann, podległy i otrzymujący rozkazy z Brunszwiku. Odpowiadał za pilnowanie więźniów, ich pracę i przede wszystkim „wychowawcze” traktowanie więźniów. Załoga SS składała się w większości z tzw. Volksdeutschów z Węgier, Rumunii, Czech i Litwy którzy starali się przed „kolegami” Niemcami wykazać swoją niemieckość traktując jak najbrutalniej więźniów. Pod koniec wojny na kilka tygodni przed wkroczeniem oddziałów amerykańskich pilnujących obozu SS-manów wzmocnił wycofujący się (uciekający przed frontem wschodnim) oddział Rosjan walczących po stronie niemieckiej.


Jesienią 1944 roku za odmowę zrzeczenia się statusu jeńca wojennego na karę obozu wychowawczego zostało skazanych 10 Polek uczestniczek powstania warszawskiego więzionych w fili stalagu XI B Fallingbostel mieszczącego się na terenie obozu koncentracyjnym Bergen-Belsen.

Broszkowska-Piklikiewicz Wanda. Jeżewska Teodora. Jeżewska Wacława. Lisiecka Jadwiga. Niepokojczycka Marta. Paul Helena. Pochwalska Aniela. Siwińska-Ożarska Krystyna. Wyka Irena. Zakwaska-Żaboklicka Krystyna.

Wanda Broszkowska-Piklikiewicz opisuje w swoich wspomnieniach piekło obozu specjalnego nr. 21 Hallendorf w informatorze wydanym z okazji 55 rocznicy wyzwolenia przez 1 Polską Dywizję Pancerną generała Stanisława Maczka obozu jenieckiego Oberlangen i spotkania w kwietniu 2000 kobiet żołnierzy AK, uczestniczek powstania warszawskiego.

Obóz Karny nr. 21 Hallendorf pierwotnie przygotowany został na przyjęcie 300-400 więźniów. W 1942 roku przetrzymywano w nim 1400 a w roku następnym już 1800 więźniów, po powiększeniu o oddział kobiecy 400-600 kobiet więźniarek. W sumie przez morderczy system karny SS w obozie tym do kwietnia 1945 roku przebywało 28000 więźniów i 7000 kobiet więźniarek z Czech, Belgii, Danii, Francji, Holandii, Niemiec, Polski, Rosji i Włoch. Więziono nawet 12 letnie dzieci, najstarszy więzień miał 80 lat, nie oszczędzano kobiet ciężarnych. Przeciętne wyroki wynosiły od 3 do 8 tygodni, bardziej „odporni” na metody wychowawcze przebywali w obozie od 6 do 12 miesięcy. Więźniów podzielono na dwie grupy, większa część ubrana w szare więzienne ubiory z wymalowanym olejną farbą oznaczeniem „L 21” nazywana bumelantami -Bummelanten. Składała się ze skazanych za drobne przewinienia na kilkutygodniowe wychowanie biciem i ciężką pracą, mając szczęście i nie „podpadając” w czasie pobytu, pobici, wychudzeni wracali na swoje poprzednie miejsca pracy. Część więźniów przybywała do obozu na czas nieokreślony, byli to skazani na wysyłkę do obozów koncentracyjnych, których darmową pracę wykorzystywano do czasu, aż zbierze się odpowiednia ilość więźniów aby skompletować opłacalny transport. Oczekiwanie na taki transport trwało czasami kilka miesięcy. Druga grupa więźniów nazywana niebieskimi – Blauen. Byli to więźniowie z notatką „szczególne traktowanie”, skazani przez Gestapo poza wszelkim prawem, nawet zbrodniczym prawem III Rzeszy zaostrzonym w stosunku do robotników przymusowych, nawet poza groteskowymi rozprawami sądów specjalnych. Grupę tych więźniów nazywano Kandydatami na śmierć- „Todeskandidaten”. Gestapo Brunszwik więziło poza skazanymi przez sądy specjalne zawsze około 30 więźniów szczególnego traktowania, których po torturze morderczej pracy mordowano przez powieszenie, rozstrzeliwano lub pozwalano strażnikom SS zastrzelić skazanego w czasie pracy co odnotowywano skrupulatnie w aktach „zastrzelony w czasie próby ucieczki”, strzelec otrzymywał przewidzianą w takich okolicznościach nagrodę w postaci kilku dni urlopu. Poza jednym wyjątkiem, jak po wojnie zeznał jeden ze świadków w procesie oprawców obozu nr. 21 „pewnego dnia przywieziono małym samochodem dostawczym związanego więźnia nieznanej narodowości, którego Gestapo natychmiast powiesiło”, wszyscy inni powieszeni w obozie należeli do grupy „niebieskich”.

Dokładna liczba więźniów zamordowanych z wyroku Gestapo Brunszwik w obozie nr. 21 nie jest znana. Na liście 142 nazwisk umieszczonej w książce Gerharda Wysockiego „Die Geheime Staatspolizei im Land Braunschweig” sporządzonej na podstawie dokumentów archiwalnych (Niedersächsisches Staatsarchiv Wolfenbüttel. 62 Nds.Fb. 2. nr.74) znajduje się 18 nazwisk Polaków zamordowanych z wyroków Gestapo w Brunszwiku. Wszyscy byli więźniami „specjalnego traktowania” w obozie wychowawczym nr. 21 w Hallendorf. Lista ogranicza się do egzekucji pomiędzy lipcem 1941 i grudniem 1944 roku. Poniżej zamieszczona lista imienna została uzupełniona o nazwiska polaków znajdujących się na innej liście, przedstawionej jako dowód przed trybunałem wojskowym procesu norymberskiego.

Lista imienna wg. daty egzekucji

1. Antoni Nawrocki ur. 13.03.1915 w Warszawie, rozstrzelany 08.07.1941 r.
2. Józef Grudzień ur. 21.07.1918, rozstrzelany 22.07.1941 r.
3. Wawrzyniec Celjocki ur. 08.08.1909 w Seidluw, rostrzelany 13.10.1941 r.
4. Stanisław Wojcieszkowski ur. 10.09.1921, wypadek? 26.10.1941 r.
5. Stanisław Nowakowski ur. 05.04.1915 w Iwanowicach, powieszony 10.01.1942 r.
6. Marian Giercz ur. 29.11.1922 Tarnów, rostrzelany 04.04.1942 r.
7. Wadysław Słota urodzony w Sosnowcu, postrzał w brzuch 16.04.1942 r.
8. Franz Capekaver ur.29.09.1908 w Mikoliczynie, powieszony 29.05.1942 r.
9. Józef Lipiński ur. 18.05.1918 Dobrynnski, samobójstwo? 07.07.1942 r.
10. Jan Czyż ur. 01.02.1905 w Lipowcach, samobójstwo? 13.08.1942 r.
11. Tadeusz Szymański ur. 05.01.1926 w Plikau, powieszony 15.09.1942 r.
12. Karol Boba ur. 01.12.1922 w Rotoszynie, powieszony 16.11.1942 r.
13. Józef Ratajczyk ur. 31.03.1903 W Sobieczewie, powieszony 16.11.1942 r.
14. Marian Ryś ur. 12.09.1923 w Lipnie, powieszony 16.11.1942 r.
15. Władysław Mitas ur. 03.05.1901 w Tomkowicach, powieszony 25.11.1942 r.
16. Kazimierz Stanisławski ur. 18.01.1913, powieszony 19.03.1943 r.
17. Peter Walczak ur 28.11.1919 w Woli Piekowskiej, zastrzelony 18.05.1943 r.
18. Edward Kujawa ur. 09.12.1904 Rosalin, zastrzelony w czasie ucieczki 31.07.1943 r.
19. Mazur Zdzisław ur. 30.10.1917 zastrzelony w czasie ucieczki 29.07.1943 r.
20. Iskra Petro ur. 08.04.1923 Merechwa, zastrzelony w czasie ucieczki 02.08.1943 r.
21. Piotr Śliwiński ur. 06.01.1903 Wonchoc, zastrzelony w czasie ucieczki 09.09.1943 r.
22. Zenon Cieślak ur. 04.05.1920, powieszony 04.04.1944 r.
23. Józef Walczak ur. 05.06.1914 Plawa, zastrzelony 20.10.1944 r.
24. Tadeusz Wolnicki ur. 12.10.1914 w Radomsku, śmierć przez utopienie 12.12.1944 r.

Przy kilku nazwiskach porównując dostępne listy ofiar lub cmentarne listy pochowanych występują różnice w dacie śmierci, przyczynie śmierci lub dacie i miejscu pochówku, np. Stanisław Nowakowski na liście zamieszczonej w książce Gerharda Wysockiego data wykonania wyroku 10.01.1942 roku, lista dowód w procesie norymberskim 26.02.1943 roku. Ta data wydaje się prawidłowa, występuje też w piśmie zawiadamiającym policję w miejscu zamieszkania skazanego. Na cmentarzu katolickim w Brunszwiku przy Helmstedter Straße 55 został pochowany Władysław Kunuk robotnik przymusowy zmarły 16.11.1940 roku. Na liście imiennej pochowanych jako ostatnie miejsce pobytu wpisano, obóz specjalny Hallendorf, prawdopodobnie jeszcze jedna ofiara „wychowawczego” charakteru obozu nr. 21. Po przeprowadzone egzekucji lub zastrzeleniu „w czasie próby ucieczki” Gestapo decydowało o miejscu pochówku skazanego. Część pomordowanych pochowano na cmentarzu przyobozowym „Westerholz”, pod koniec 1942 roku ofiary grzebano na cmentarzu „Jammertal”. W 7 przypadkach w/w listy zwłoki przewieziono do spalenia w krematorium na cmentarzu miejskim w Brunszwiku. W lipcu 1945 roku urny z prochami przechowywane w krematorium przeniesiono i pogrzebano w kwaterze dla obcokrajowców cmentarza miejskiego przy Brodweg. Tylko w jednym przypadku urna zawierała informację z danymi skazanego, był nim Marian Ryś (nr. 14 na w/w liście) urnę pogrzebano w pojedynczym grobie, pozostałe urny spoczęły we wspólnym grobie zbiorowym. Pomimo całkowitej bezkarności w mordowaniu więźniów, Gestapo utajniło również biurokratyczną stroną zbrodni. Z pominięciem cywilnych urzędów o śmierci więźnia zawiadamiano Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy., odpowiedni wydział np. Polenreferat IV D 2 przekazywał informację dalej policji w miejscu zamieszkania skazanego w celu powiadomienia rodziny, zawsze z zaznaczeniem aby informacja była przekazana ustnie bez podawania przyczyny śmierci. Starano się od początku zacierać ślady zbrodni.



Pismo z dnia 20 kwietnia 1943 roku urzędu IV D 2 (Polenreferat) do policji w Poznaniu o wykonaniu wyroku śmierci w obozie wychowawczym nr. 21 Hallendorf na 22 letnim Polaku Stanisławie Nowakowskim. (Archiv Posen. Staatspolizeistelle Lodz, Bd. 118)

Policja Państwowa Posen

Dotyczy: Cywilny robotnik Stanisław Nowakowski, urodzony 23.03.1921 w Inowicach.

Matka w/w Anna Nowakowska zamieszkała w Kaliszu przy Brünner Straße 6 prosi o informację o miejscu pobytu jej syna. Polski robotnik cywilny Stanisław Nowakowski za dokonanie sabotażu został w dniu 26.02.1943 roku powieszony. Proszę ustnie bez podawania przyczyny śmierci powiadomić poszukującą że syn zmarł w/w dniu

Podpisał Dr. Deumling

Ci którzy przeżyli opowiadają (Gerd Wysocki "Zwangsarbeit im Stahlkonzern"):

Były więzień obozu wychowawczego nr. 21 H. Weingärtner który po 6-cio letnim pobycie w obozie koncentracyjnym Buchenwald został przeniesiony do Hallendorf jako sanitariusz zeznał: Warunki sanitarne i higieniczne były nieporównywalnie gorsze niż w obozie koncentracyjnym Buchenwald, w pomieszczeniu wielkości 6×8 m. znajdowało się 24 drewnianych prycz które musiały wystarczyć dla 80-90 więźniów. Spano po dwie osoby na jednej pryczy, pozostali spali na podłodze. Początkowo każdy więzień posiadał jeden koc, od 1944 roku praktycznie nie wydawano kocy i ubrań, więźniowie pracowali i spali w podartych i brudnych ubraniach cywilnych i roboczych. W zimie wydawano wiadro węgla na każde pomieszczenie co nie dawało ciepła nawet na godzinę. Na 19 takich pomieszczeń istniały 2 pomieszczenia z prysznicami gdzie ciepła woda była rzadkością. Więźniowie chodzili zmarznięci i brudni. Wielu z nich doznało odmrożeń, przebywanie w lazarecie przedłużało pobyt w obozie o dni w których więźniowie nie pracowali. Mało kto zgłaszał się na „Rewir”, chyba że został tam zaniesiony przez kolegów lub konwojentów-strażników. Zaopatrzenie medyczne było katastrofalne, wyniszczająca praca, zimno i przede wszystkim ciągłe bicie zapełniało „Rewir” więźniami z ciężkimi ranami i złamaniami zadanymi przez strażników. „Leczeniem” w obozie zajmowali się lekarze z SS-Junkerschule z Brunszwiku. O sposobach uzdrawiania niech świadczą liczby, w okresie od stycznia 1943 do stycznia 1944 roku gdy lekarzem obozowym był SS-Obersturmbannführer Dr. Garding zmarło 720 więźniów.

”Wychowanie pracą“ rozpoczynało się pierwszego dnia pobytu, często już w pierwszej godzinie komendant zarządzał przeważnie 25 uderzeń drewnianą, gumową pałką lub pejczem wykonywanych przez strażników, konwojentów lub SS-manów. Dzień pracy rozpoczynał się o 3 – 3.30. Błyskawiczne porządkowanie baraków przy akompaniamencie krzyków, popychania i uderzeń strażników. Już wtedy można było zarobić karę 25 – 30 uderzeń które były wykonywane wieczorem po pracy przeważnie osobiście przez komendanta drewnianą pałką. Śniadanie składające się z kawy i wydanej porcji wyżywienia przewidzianego na cały 12-to godzinny dzień pracy, chleb z odrobiną tłuszczu lub kiełbasy. Porcja ta była przewidziana do spożycia w czasie jednej 15-to minutowej przerwy obiadowej. Większość więźniów była tak wygłodzona że zjadała swoją porcję natychmiast po otrzymaniu pomimo świadomości że następne jedzenie w postaci ¾ lub 1 litra zupy otrzymają dopiero o 7 godzinie wieczorem. Jeden z więźniów po latach wspomina swoje nastawienie w sprawie spożywania całej porcji jednorazowo, ”jadłem natychmiast bo nie byłem pewny czy dożyję do przerwy obiadowej“.

Po śniadaniu (wszystkie czynności wykonywane biegiem) apel, podział pracy i wyjazd lub wymarsz do miejsca zatrudnienia. Więźniowie z notatką ”szczególne traktowanie“ byli przewidziani do najbardziej ciężkiej i niebezpiecznej pracy w hucie. Taką pracą było ”Kommando Schlacke-Drütte“, komando które pochłonęło najwięcej ofiar śmiertelnych. Z hutniczych kadzi wywalona pomiędzy tory kolejowe gorąca szlaka po krótkim ostygnięciu ładowana była bez użycia narzędzi na wagony kolejowe. Dzienna norma wynosiła 15-20 ton. Niemcy, pracownicy Hermann-Göring-Werke odpowiedzialni za wywóz szlaki płaceni byli od ilości załadowanych wagonów. Bez względu na pogodę ilość przysłanych więźniów i ofiary śmiertelne norma była wykonana.

Brutalnością i sadyzmem wsławił się dowodzący strażnikami do 1943 roku Fritz Steinmetz, regularnie żądał przysyłania jego zdaniem symulantów z rewiru nad którymi znęcali się strażnicy i SS-mani włącznie z wrzucaniem całkowicie opadłych z sił więźniów do gorącej szlaki. Codzienny powrót ”Kommando Schlacke-Drütte“ to kilka ciał więźniów zastrzelonych lub zatłuczonych pałkami i kolbami karabinów w czasie dyktowania tempa pracy. W ten sposób zostało zamordowanych minimum 300 więźniów w tym kilkudziesięciu Polaków. Fritz Steinmetz skazany został w 1948 roku przez sąd wojskowy w procesie oprawców obozu nr. 21 na karę śmierci, zamienioną później na 20 lat pozbawienia wolności i w efekcie wypuszczony na wolność w 1955 roku.

Dla tych którzy wracali o własnych siłach, zaraz po otrzymaniu codziennej zupy komendant w ramach wychowania zarządzał ”sport“. Polegało to na bieganiu w drewniakach z poparzonymi w czasie pracy przy załadunku szlaki stopami w koło placu apelowego w różnym tempie dyktowanym gwizdkiem. Wypuszczanie specjalnie wytresowanego psa należącego do komendanta uzupełniało ”wychowanie“ wieczorne. Sport trwał zazwyczaj kilka godzin. często do godziny 22 i później. W sumie pozostawało więźniom nie więcej jak 5 godzin wypoczynku. Inną formą ”wychowania“ był bunkier, cela o wymiarach 70×65 i wysoka 190 cm. do drzwi celi przymocowany był kawałek drewna na wysokości brzucha uniemożliwiający siedzenie. Do innego większego bunkra zamykano na noc 5 więźniów którzy nie mogli równocześnie usiąść na podłodze. Trzydniowe pozbawienie żywności, budzenie w godzinnych odstępach, co godzinę 10-cio minutowy zimny prysznic, przypalanie papierosami, wybijanie zębów itp. zależało od humoru i pomysłowości strażnika lub SS-mana. Podobne kary i brutalność panowała w obozie kobiecym.

W celu spotęgowania strachu, wymuszenia posłuszeństwa i złamania oporu były przeprowadzane w obozie egzekucje przez powieszenie (w kilku przypadkach przez rozstrzelanie) skazanych przez sądy specjalne i Gestapo. Egzekucje odbywały się na placu apelowym przeważnie w godzinach popołudniowych, 14.00 -15.00. Wyznaczeni więźniowie montowali składaną szubienicę, skazany doprowadzany był z wewnętrznego obozowego aresztu. Po odczytaniu wyroku, założeniu stryczka, komendant osobiście zwalniał klapę zapadni. Egzekucjom towarzyszyli zawsze w większej liczbie urzędnicy Gestapo z Brunszwiku. Informacja o odbytej egzekucji ogłaszana była plakatami z nazwiskami skazanych rozwieszanych w miejscu pracy i okolicznych miejscowościach. Od roku 1943 miejsce egzekucji przeniesiono na teren małego lasku znajdującego się w obrębie obozu. Procedura wykonywania wyroków pozostała taka sama, zmieniła się tylko ”widownia“. Poza przedstawicielami ”prawa“ w osobach wachmanów, SS i Gestapo zaczęto zwozić na miejsce egzekucji (lasek zapewniał więcej miejsca) całe załogi pracy w których był skazany zatrudniony lub wszystkich robotników przymusowych z danej miejscowości. Od 6 stycznia 1943 roku na polecenie Reichsführera SS Himmlera egzekucje obcokrajowców przez powieszenie miały być przeprowadzane w pobliżu miejsca ”przestępstwa“, bezpośrednio w halach fabrycznych i placach miejscowości w których pracował skazany. Z reguły egzekucji dokonywali przedstawiciele Gestapo lub strażnicy obozowi, jednym z poleceń Himmlera (Durchführungsbestimmungen für Exekutionen 06.01.1943) było zalecone wykorzystywanie w stosunku do skazanych Polaków i Rosjan więźniów danej narodowości, odmowa nie wchodziła w rachubę, odmawiający mógł być powieszony razem ze skazanym. Zapłatą za wykonanie ”usługi“ katowskiej były wręczone 3 papierosy. Miało to działać odstraszająco na innych i zmuszać do zaniechania wszelkiego oporu wobec III Rzeszy.

W wyniku stosowania prawa III Rzeszy, morderstw Gestapo i samosądów w obozie karnym nr. 21 Hallendorf, cmentarz przyobozowy ”Westerholz“ w połowie 1943 roku został wypełniony do ostatniego miejsca. Dalsze ofiary znalazły ostatnie miejsce spoczynku na nowo założonym cmentarzu ”Jammertal“.



Poza resztkami fundamentów po budynkach administracji obozowej (z lewej strony w lesie) nic nie wskazuje że w tym miejscu znajdował się „Sonderlager 21 Hallendorf”. Zdjęcie wykonane z miejsca gdzie znajdowała się brama wjazdowa do obozu.

Lista imienna Polek i Polaków ofiar II wojny światowej pochowanych na cmentarzu „Westerholz” w Salzgitter-Hallendorf Lista imienna w porządku alfabetycznym zawiera 265 nazwisk obywateli Polski zmarłych w obozie specjalnym Gestapo nr.21 w Salzgitter-Hallendorf i filii obozu koncentracyjnego Neuengamme „KZ Drütte” w Salzgitter-Watenstedt. Sporządzona na podstawie materiałów otrzymanych z: „Arbeitskreis Stadtgeschichte e.V Salzgitter. Miejsca pamięci i dokumentacji byłej filii obozu koncentracyjnego Neuengamme – „Gedenk-und Dokumentationsstätte KZ Drütte”, Urzędu miejskiego Salzgitter. Z zachowaniem oryginalnej niemieckiej pisowni polskich nazwisk, imion i niemieckich nazw niektórych miejscowości. Poza danymi poniżej, listy zawierają: Przynależność narodową, zawód, numer kontrolny lub numer więźnia, dla zmarłych więźniów KZ Drütte miejsce wystawienia i numer świadectwa zgonu, adres najbliższej rodziny, umiejscowienie grobu na cmentarzu.

Opracowana lista jest w posiadaniu autora dokumentacji.

Poza ofiarami obozu karnego nr. 21 i filii obozu koncentracyjnego KZ Drütte ostatnie miejsce spoczynku na cmentarzu ”Westerholz“ znalazło kilkadziesiąt ofiar pracy przymusowej dla przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy, na terenie Salzgitter. Po ponad 60 latach nie jest już możliwe do ustalenia dlaczego zostali odnotowani na innej, osobno sporządzonej liście. Oryginalna lista, ktora znajduje się w archiwum urzędu miasta Salzgitter, zawiera poza podanymi niżej danymi: Nr. kontrolny robotnika, adres najbliższej rodziny, miejsce wystawienia i numer aktu zgonu, umiejscowienie grobu na cmentarzu.

Opracowana lista jest w posiadaniu autora dokumentacji. Lista sporządzona jest w porządku alfabetycznym, z zachowaniem oryginalnej niemieckiej pisowni polskich imion, nazwisk i nazw miejscowości.

Kwiecień 2002 – Marzec 2004


Dane osobowe i informacje pochodzą z:

  • Gedank-und Dokumentationsstätte KZ-Drütte (Miejsce Pamięci i Dokumentacji KZ Drütte)
  • Arbeitskreis Stadtgeschichte e.V. w Salzgitter
  • Stadtverwaltung Salzgitter (Zarząd miasta Salzgitter)

Dolna Saksonia | Obozy karne | do góry